14 June 2019

Obywatelski, czyli wspólny? O budżecie obywatelskim oczami Bartłomieja Biedziuka.

Miejska Prasówka  |  Nie olewamy Olsztyna

 

Olsztyński Budżet Obywatelski (OBO) powinien być jednym z narzędzi budujących i wzmacniających wspólnotę mieszkańców, tworzących świadome społeczeństwo obywatelskie. Miało tak się stać dzięki uzyskaniu przez mieszkańców możliwości bezpośredniego decydowania o przeznaczeniu części budżetu miasta. Pieniądze miały być przeznaczone na pomysły oraz projekty wymyślone przez mieszkańców i wybrane przez nich w drodze głosowania. Logicznym wydawało się, że jednostki miejskie, w tym Urząd Miasta, będą z mieszkańcami współpracować w kwestii realizacji projektów i traktować ich po partnersku.

Tyle teoria, praktyka wygląda nieco inaczej.

Mieszkańcy zgłaszają projekty do OBO i zbierają podpisy poparcia, ale na tym ich rola się kończy. Nie ma dyskusji między mieszkańcami o problemach oraz potrzebach osiedli i miasta – nikt jej nie inicjuje. Wszystko odbywa się na zasadzie plebiscytu – wygrywają te projekty, które zostaną najlepiej wypromowane.

Mieszkańcy nie mają też formalnego wpływu na sposób realizacji projektu. Nie są z nimi uzgadniane zmiany w projektach, nie są również informowani o harmonogramie ich realizacji.  Tak się dzieje najczęściej przy projektach dotyczących infrastruktury miejskiej (np. droga rowerowa przy ul. Iwaszkiewicza, która miała mieć pół kilometra, a wykonano zaledwie 180m.) Jedynym wytłumaczeniem jest złożoność procedur jakich muszą przestrzegać urzędnicy i zmieniające się koszty realizacji, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby tą złożoność mieszkańcom wyjaśnić. Brakuje właściwej komunikacji. Oczywiście są również realizacje, przy których mieszkańcy są traktowani po partnersku.

Budżet obywatelski stał się również swoistego rodzaju funduszem remontowym, do którego mieszkańcy bywają niejednokrotnie odsyłani, gdy zgłaszają potrzebę naprawy chodnika, ucywilizowanie podwórka lub uporządkowanie skweru. Takie postępowanie byłoby jeszcze zrozumiałe gdyby zapewniono odpowiednie środki dla OBO, tak się jednak nie działo. Przez lata wysokość budżetu pozostała niezmienna, pomimo składanych wniosków.

Pomimo w/w niedogodności mieszkańcy aktywnie uczestniczą w OBO. Liczba zgłaszanych projektów nie maleje, frekwencja w głosowaniach również jest duża (2015-14 tys. głosów, 2016- 25 tys., 2017- 43 tys., 2018- 41 tys.) Jednak nie można jednoznacznie stwierdzić, że wpłynęło to na wzrost poczucia identyfikacji z miastem, rozwój tożsamości lokalnej, poczucie odpowiedzialności za miasto. Takiej ewaluacji nie przeprowadzono.

Szansa na zmiany i przerwanie tego impasu pojawiła się w momencie wejścia w życie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (styczeń 2018).

– kwota przeznaczona na OBO nie będzie mogła być mniejsza niż 0,5% wydatków miasta w ostatnim roku,

– projekty, które zostaną zakwalifikowane do realizacji będą wpisane do budżetu miasta,

– Rada Miasta opracowując projekt budżetu Olsztyna na nowy rok, nie może usuwać lub zmieniać w sposób istotny zadań wybranych w ramach OBO.

W związku z powyższym miały miejsce konsultacje dotyczące określenia zasad i trybu przeprowadzenia Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego w formie projektu uchwały.

Projekt powstał. Zawarto w nim w/w ustawowe wymagania, określono zasady i obowiązki, leżące głównie po stronie mieszkańców, wprowadzono również możliwość głosowania na więcej niż jeden projekt w każdej z wyodrębnionych pul projektów.

W trakcie konsultacji zgłaszano m.in. postulat zwiększenia Rad Osiedlowych w procesie wyłaniania projektów i dyskusji nad nimi, wspominano również o zapewnieniu wpływu mieszkańców na sposób realizacji projektów oraz poprawy komunikacji między urzędem a mieszkańcami. Te postulaty niestety nie znalazły odniesienia w projekcie.

Jednak w mojej opinii, najważniejszą wadą projektu jest brak elementów przywracających ideę budżetu obywatelskiego. Mieszkańcy nadal zamiast współpracy mają ze sobą rywalizować. Nadal zamiast wspólnej dyskusji nad miastem, wsparcia i wyboru tego co najważniejsze, będzie plebiscyt.

Budżet, z nazwy, pozostaje obywatelski, ale trudno nazwać go wspólnym.

Bartłomiej Biedziuk

O komentarz do problemu poprosiliśmy Urząd Miasta Olsztyna. Odpowiedzi udzieliła nam Pani Aneta Szpaderska z Biura Komunikacji i Dialogu Obywatelskiego:

Olsztyński Budżet Obywatelski (OBO) ma już 7 lat, właśnie zaczynamy nową edycję, która będzie oparta na uchwale, której projekt powstawał podczas konsultacji społecznych. Bardzo ważnym elementem każdego naszego działania w ramach OBO jest etap naboru wniosków, czyli rodzaj analizy potrzeb mieszkańców, w obszarze całego miasta i poszczególnych osiedli.

W ubiegłorocznej edycji OBO na tym etapie z mieszkańcami pracowali przedstawiciele olsztyńskich organizacji pozarządowych – Federacja Organizacji Socjalnych FOSa, którzy organizowali spotkania informacyjne, animacje osiedlowe, prowadzili punkty informacyjne.

W tym roku ponownie zaprosiliśmy tę organizację do współpracy. Staramy się współpracować z mieszkańcami także poprzez punkty konsultacyjne oraz kontakty z Radami Osiedlowymi.

W dwóch edycjach powołaliśmy Radę Partycypacyjną, która składała się wyłącznie z przedstawicieli wszystkich rad osiedlowych, ale otrzymaliśmy wyraźny sygnał od mieszkańców i samych reprezentantów rad osiedlowych, że to nie jest dobre rozwiązanie, głównym kryterium oceny był za mały lub za duży wpływ Rady na ocenę wniosków. W tej spolaryzowanej sytuacji zaproponowaliśmy udział przedstawicieli rad osiedlowych w Zespole Koordynującym, który ma szerokie uprawnienia i koordynuje realizację naszego budżetu obywatelskiego a stanowi swoisty przekrój społeczny. Takie rozwiązanie obowiązuje od dwóch lat.

Realizacja zwycięskich projektów to wyzwanie nie tylko dla Olsztyna. Ma swoje źródło w ocenie wniosków. Ocena musi brać pod uwagę możliwości realizacyjne. Mamy już doświadczenia, że wnioskodawcy oczekują innej realizacji niż ta, opisana we wniosku lub szukają jeszcze innych, ważnych dla nich czy dla społeczności rozwiązań. Tu widzimy duże możliwości porozumienia się przed złożeniem wniosku. Chętnie przyjmujemy wnioskodawców, którzy chcą skonsultować swoje pomysły. Wydaje się, że to najlepsze z możliwych rozwiązań i do niego wciąż dążymy.

Mamy nadzieję, że ponowne zaangażowanie organizacji pozarządowych w proces zachęcania mieszkańców do uczestnictwa w Olsztyńskim Budżecie Obywatelskim zostanie dobrze odebrane a mieszkańcy poczują swój rzeczywisty wpływ na rozwój swojego miasta i swojego osiedla.

 

Powrót do listy