14 July 2019

TORBA BUMERANG.

Ludzie w mieście  |  Nie olewamy miasta

Opakowanie na bumerangi w moim lokalnym warzywniaku.

WIELKIE KROKI CZY MIKRO ZMIANY?

Do walki ze zmianami klimatu i zanieczyszczeniem planety potrzebne są duże, systemowe rozwiązania. Mikro kroki działają jak kula śniegowa, ale na oczekiwany efekt trzeba czekać zbyt długo. Czy to oznacza, że powinniśmy zrelaksować się i pozostać przy naszych nawykach, czekając, aż rząd weźmie sprawy w swoje ręce? Wierzę, że możemy działać doraźnie w skali mikro, jednocześnie naciskając na władze, by wprowadziły stosowne przepisy w życie.

Niezależnie od tego, jak radzą sobie służby w mieście – możemy produkować mniej śmieci.

 

 

ŚMIECI W MIEŚCIE.

Co śmieci mają wspólnego z życiem w mieście? Jak może się skończyć lekceważenie tematu odpadów można podejrzeć TU. Nie namawiam nikogo (sama nie porwałam się na to rozwiązanie) na zakładanie kompostownika w centrum wielkiego miasta, chociaż widziałam to rozwiązanie u mojego mokotowskiego sąsiada. Tam nie tylko mieszkańcy kilku bloków kompostują organiczne resztki, ale też mają przed blokami skrzynie, w których hodują warzywa i kwiaty. Robią to trochę dlatego, że mają kompostu bardzo dużo, a trochę dlatego, że sąsiad zapragnął, żeby mieszkańcy poprzez zaangażowanie się w proces, zaczęli dbać o coś, co wspólne, publiczne. Wam też wydaje się, że to pomysł, który wymaga duszy aktywisty? Są inne sposoby, by zrobić porządek ze swoimi śmieciami.

 

ZANIM SYSTEMOWO UPORAMY SIĘ Z ODZYSKIWANIEM ODPADÓW, PRODUKUJMY ICH MNIEJ.

Według wymogów UE do 2020 powinniśmy recyklingować 50% wszystkich odpadów. Jak to wyglądało w 2017 roku? 96% gmin recyklingowało 20% odpadów. W Warszawie osiągnięto poziom 20,4%. Jeśli nie spełnimy unijnych norm, grozi nam utrata dofinansowań i potężne kary pieniężne. Na razie, najlepiej idzie nam przetwarzanie szkła. Możemy patrzeć, jak poszczególne miasta radzą sobie z zachęcaniem mieszkańców do segregacji, ale to temat na osobny wpis. Dziś chcę Was zaprosić do zainicjowania oddolnego, lokalnego działania, które pomaga tu i teraz mieszkańcom w tym, żeby przede wszystkim nowych śmieci nie brać do domu.

Z pewnością słyszeliście już o ruchach zero waste i less waste. Polegają one na możliwie jak największym ograniczeniu nie tylko konsumpcji, ale też na oszczędzaniu surowców. Koncerny starają się wprowadzać zero waste przesyłki i nie pakują już swoich produktów w milion pudełeczek i bibułek przewiązanych kokardką. Naukowcy wymyślają biodegradowalne słomki i opakowania, które rozkładają się w ziemi w ciągu kilku tygodni. Tu jednak czyha pewna pułapka: zazwyczaj biodegradowalne materiały potrzebują specjalnych warunków, by zniknąć. Na wysypiskach śmieci nawet organiczne resztki mogą rozkładać się bardzo długo, bo prasowane są tak ciasno, że nie ulegają rozkładowi w naturalny sposób, kiedy to mają pod dostatkiem tlenu. Więcej o opakowaniach i związanych z nimi marketingiem można przeczytać TU.

Tym razem planując wizytę w sklepie, zabrałam ze sobą wszystkie bumerangi, które kiedyś z niego zabrałam.

Oczywiste więc wydaje się, że każdy z nas może zmniejszyć problem ze śmieciami, zwyczajnie produkując ich mniej. Na początek polecam po prostu nie zabierać ich ze sobą do domu. Przyglądajmy się, jak pakowane są produkty, które kupujemy. Czy kremy, pasty do zębów mają oprócz słoiczka czy tubki jeszcze kartonik i są zawinięte w folię? Czy możemy wybierać duże pojemności? Warzywa i owoce lepiej kupować luzem niż foliowane i pakowane na tackach, a na zakupy chodzić z własną siatką lub woreczkami z firanki, które umożliwią zważenie soczewicy, fasoli, orzechów czy fasolki szparagowej. Gorzej, jeśli nie planowaliśmy zakupów i oto jesteśmy w sklepie, a wielorazowego opakowania brak… tu właśnie z pomocą przychodzi akcja bumerang. Wystarczy zapytać w lokalnym sklepie, w którym robimy zakupy, czy właściciel może zorganizować miejsce, gdzie można zostawić swoje opakowania, które weźmiemy, będąc w kryzysie lub poratują się nimi sąsiedzi (pomyślcie też o aspekcie edukacyjnym takiej inicjatywy). W moim lokalnym sklepie mogę wybrać opakowanie foliowe (te małe, delikatne torebki), płatne opakowanie papierowe lub torbę bumerang.

 

Co znajduję w koszu? Papierowe torebki po jedzeniu na dowóz (sama pakuję do nich delikatne owoce, które zgniotłyby się w mojej torebce lub są zbyt małe, żeby je do niej wrzucić). Jajka kupuję na sztuki (wspaniałe rozwiązanie w kryzysie finansowym, nie muszę brać 10) i dostaję na nie obcięty kawałek wytłoczki, który potem odniosę przy kolejnych zakupach. Maliny są w tekturowym opakowaniu, ale borówki amerykańskie na wagę. Potrzebuję ich tylko garść, na szczęście w bumerangowym pudle znajduję opakowanie po owocach leśnych i właśnie teraz mi się przyda. Idąc na planowane zakupy, wrzucę te opakowania z powrotem do pudła, może też dodam kilka bawełnianych toreb, które rozdają na każdym wydarzeniu i których mam w domu bardzo dużo.

PO PROSTU TO ZRÓBMY.

Rzecz nie w tym, żeby mieć dużo opakowań wielokrotnego użytku w domu, ale właśnie w sklepie. I żeby można było wybrać lepiej. Już dziś, teraz, natychmiast. Dzięki temu foliowe worki nie wylądują w moim mieszkaniu, nie muszę szukać dla nich zastosowania i nie skończą chwilę później w śmietniku (a znając moją dzielnicę, raczej latając po ulicach i chodnikach). Mało? Statystyczny Polak używa aż 300 reklamówek rocznie. Wypadamy blado na tle Niemców, którzy wykorzystają 60 foliówek, a do Duńczyków nie możemy się równać, tam na jedną osobę rocznie przypadają tylko 4 torby (więcej przeczytasz TU). Nie ruszają Cię zdjęcia morskich zwierząt, które umierają po spożyciu plastiku? Pomyśl, że tygodniowo każdy z nas zjada tyle mikro plastiku, ile jest potrzeba na wyprodukowanie karty płatniczej (ok. 5 gram, najwięcej przyjmujemy go z wodą, solą, piwem i rybami)! Tak, nas też dotyczy łańcuch pokarmowy. I zanim polityka się zmieni, zanim ustawowo zabroni się stosowania jednorazowych opakowań, zanim nauczymy się je recyklingować, możemy zrobić coś już dziś. Więc zróbmy to i zaraźmy akcją Bumerang nasze podwórka.

Jeśli chcecie się pochwalić czy i jak udało się Wam wdrożyć akcję w życie, napiszcie do mnie o tym na adres: halo@nieolewamymiasta.pl A może są jeszcze inne sposoby, które znacie i stosujecie by wytwarzać mniej śmieci?

 

Powrót do listy